piątek, 6 listopada 2015

Rozdział 1



Chciałabym podziękować za komentarze. Mam nadzieję, że ten rozdział was nie zanudzi, jednak postaram się wstawić jeszcze jeden, choć nie obiecuję . Miłego czytania.

Rozdział 1 – Złe dobrego początki


   Pierwszy dzień w kolejnej nowej szkole. Powinienem się już przyzwyczaić do tego uczucia, jednak czuje się jak za pierwszym razem.
   Jak to zawsze miałem w zwyczaju rankami pospać ,,jeszcze 5 minut’’ zaspałem. Biegłem przestronnymi korytarzami patrząc na każde drzwi z kolei szukając mojej, na marne. Stanąłem opierając się o ścianę i łapiąc głęboko oddech. Bieg po całej szkole nie ułatwiała mi wtedy torba. Może kiedyś mi przejdzie to ,,jeszcze mam czas’’…
 - Czemu nie jesteś na lekcjach? – Spytał mnie nieznajomy głos, jednak przyjemny dla ucha.
Obróciłem się w stronę głosu i uniosłem głowę. Stał przede mną wysoki i dobrze zbudowany czarnoskóry nastolatek. Miał krótkie, czarne, kręcone włosy a na nich, jak na mój gust, za wysoką czapkę. Ubrany był w taki sam czarny mundurek jak ja. Stał i patrzał na mnie zmieszany, też bym tak robił widząc podobną do mnie osobę.
 - J-ja…szukam klasy. – Powiedziałem prostując się starając się udawać wyższego. Nie jest łatwo kiedy dosięga się rozmówcy zaledwie do połowy żeber.
 - Do jakiej klasy?
 - 1B liceum. – Powiedziałem by nie było wątpliwości
 - Zbieg okoliczności, też w niej jestem. – Uśmiechnął się pokrzepiająco i ruszyliśmy do klasy. – Jestem Jack, a ty?
 - Ame. – Odpowiedziałem krótko patrząc w podłogę. – Moje imię pewnie też ci nie mówi jakiej płci jestem, co?
 - No…nie chciałem cię urazić, dlatego…
 - Nie szkodzi. – Przerwałem z uśmiechem. – Wiele osób się nie orientuje.
Dalszą drogę przebyliśmy w milczeniu. Po może minucie stanęliśmy przed drzwiami a on mi je otworzył wpuszczając przodem. Znowu czułem na sobie wiele par oczu i znów ogarnęła mnie chęć schowania się pod ziemią. Może i by udało mi się zwiać, ale Jack zablokował sobą drogę. Starałem się skupić uwagę na mojej nowej wychowawczyni.
Spojrzałem na wysoką blondynkę z długimi do pasa włosami, jej kaszmirowe oczy również na mnie spojrzały. Jak na nauczycielkę ubierała się dość…dziwnie. Miała na sobie krótką spódniczkę do połowy uda ukazując ładne nogi oraz opinający golf jej…kobiece atuty? Uśmiechnęła się i zachęciła ruchem ręki bym do niej podszedł.
Starając się nie rozglądać podszedłem a ona obróciła mnie lekko w stronę klasy, wtedy już nie miałem jak ukryć speszenia. Wszyscy patrzeli na mnie, niektórzy szeptali, a jeszcze inny wysyłali pomiędzy sobą karteczki.
 - Mówiłam już tydzień temu, że niedługo do naszej klasy dołączy nowy uczeń. – Wskazała na mnie. – To Ame Sena, i mam nadzieję, że mimo już drugiego semestru zaprzyjaźnicie się. Pierwsza ławka jest wola, usiądź.
Usiadłem w pierwszej ławce przy ścianie i starałem się nie patrzeć za siebie gdzie słyszałem rozmowy na swój temat. Tą lekcję jakoś przeżyłem, ponieważ była to godzina wychowawcza. Po dzwonku wyszedłem za klasą z sali i usiadłem na parapecie starając się nie myśleć.
,,O co im do cholery chodzi? Przecież nowy w klasie może się zdarzyć. Zawsze musi się tak zaczynać? A pewnie i tak…
 - AME! – Usłyszałem krzyk nad swoim uchem. Podskoczyłem zaskoczony i spojrzałem na Jacka stojącego nad moim uchem. – Ile można do ciebie wołać?
 - Przepraszam, zamyśliłem się. – Burknąłem – Na następny raz już lepiej mnie zrzuć, a nie krzycz nad uchem.
 - Sorki. – Zaśmiał się nerwowo – Może chcesz zrobić obchód po szkole, by się zapoznać?
 - Pewnie, czemu by nie.
Oczywiście ile wtedy zapamiętałem z tej przechadzki? Nic! Jednak miło spędziłem czas wysłuchując Jacka, który opowiadał o przeróżnych wpadkach naszej klasy. Poznałem jego zainteresowania a on trochę moich i wyszło na to, że obydwoje lubimy rysować. Zaprosiłem go do siebie po lekcjach.
W drodze do mojego domu opowiadał mi dalej niestworzone historie oraz trochę o swoich rysunkach. Zatrzymaliśmy się kilka metrów od wieżowca gdzie widzieliśmy jak mnożyli się reporterzy, dziennikarze i licho wie kto jeszcze. Domyśliłem się kto jest ich obiektem zainteresowań. Złapałem zdezorientowanego kumpla za rękę i ruszyłem z nim przez tłum. Udawało nam się jakoś przecisnąć aż trafiłem na matkę odpowiadającą na szeregi pytań. Nie wiem ile tam staliśmy i patrzyłem, jak wymusza na sobie dobry humor, ale po kilku minutach weszliśmy do budynku i ruszyliśmy w stronę mojego ,,domu’’.
Jack przez pewien czas zachwycał się mieszkaniem siedząc na kanapie i mówiąc jak on ma źle. Kiedy skończył a ja zacząłem nalewać nam czegoś do picia zaczął mówić jaka to Yumemi Sena jest piękna, on chyba nie zdawał sobie sprawy, że to moja matka. Gadał o niej z dziesięć minut i pewnie by nie przestawał, gdyby nie otworzone zbawiennie drzwi do domu.  Mama weszła i nie widząc nas opadła na fotel naprzeciw nas.
 - Słonko, przepraszam, że znowu tak wyszło. – Westchnęła ciężko – Nie wiem jak oni się dowiadują, gdzie wykupuję mieszkania…o, masz gościa. Przepraszam, nie zauważyłam cię. – Uśmiechnęła się promiennie do Jacka – Chłopcze, coś ci dolega?
 - P-p-pani…pani to…- Zająkiwał się patrząc na nią z głupkowatym uśmiechem. Nagle zrywając się z kanapy patrzał pytająco to na moją mamę, to na mnie. – Czemu nie mówiłeś, że twoja mama to ONA!? Tylko się wygłupiłem!
Mimo starań wybuchliśmy z moją rodzicielką głośnym śmiechem. Podczas gdy my dochodziliśmy do siebie on trawił informacje.
 - Że też wcześniej nie zauważyłem, jesteś bardzo podobny do mamy. – Spojrzał na moją mamę z uśmiechem. – Przepraszam, nie wiedziałem, że to pani tu mieszka.
 - Nic nie szkodzi, przecież obydwoje jesteśmy ludźmi, prawda? – Mrugnęła do niego, czego nie zrozumiałem. – Ja pójdę się położyć, jestem padnięta. Bawcie się dobrze!
Siedzieliśmy w moim pokoju rozmawiając, śmiejąc się i gestykulując przeróżne sytuacje. Siedzieliśmy tak do osiemnastej, kiedy Jack zaczął się zbierać.
 - To się trzymaj. – Zatrzymał się w połowie wyjścia – Zapomniałbym cię ostrzec. W szkole jak w każdej jest h*jowy nauczyciel. Uczy nas geografii, mamy ją jutro. Lepiej uważaj na nią.
 - Jasne, to pa. – Zamknąłem drzwi i poszedłem spać.

***
Nie uwierzycie, ale prawie nie spóźniłem się na geografie!
Myślałem, że minutę po dzwonku jeszcze wmieszam się w tłum, ale gdy tylko otworzyłem klasę lekcja toczyła się swoim tempem. Napotkałem złe spojrzenie nauczycielki. Była to chuda jak szczapa kobieta o ciemnych włosach z kilkoma siwymi pasmami, oraz ziemnymi oczami.
 - P-przepraszam za…
 - Właśnie miałam brać do odpowiedzi z Afryki. Zrekompensujesz się. – Zapewniła ochrypłym głosem. Bez słowa odłożyłem rzeczy i poszedłem na skazanie. Oczywiście dobrze znałem krainy geograficzne, ale mapa była wysoko i nie dosięgnął bym do niektórych obiektów. Czasem tak miałem i wtedy po klasie roznosił się śmiech.
Pokazałem wszystko co chciała bez zawahania i błędów. Problem pojawił się przy górach Atlas…były za wysoko.
 - Proszę pani…ja…- Nie wiedziałem jak ubrać to w słowa. – Nie dosięgnę. – Szepnąłem cicho
 - Niech będzie…naciągane B- - Powiedziała – Siadaj.
 - Przecież odpowiedziałem na wszystko. – Zauważyłem – Dlaczego więc…
Jack głośno odchrząknął z tyłu klasy patrząc na mnie porozumiewawczo. Podziękowałem i usiadłem na miejscu.
,,To nie było sprawiedliwe. Kilka centymetrów i na pewno bym dostał A. Powinienem dostać chociaż takie naciągane. W życiu nie miałem tak wymagającej nauczycielki. Jeszcze na koniec lekcji poprosiła bym został!? ‘’ – krzyczałem w myślach
Mimo wszystko co myślałem zostałem. Kiedy ostatni uczeń wyszedł bez ostrzeżenia uderzyła dziennikiem w biurko a ja podskoczyłem.
 - Ustalmy sobie coś, chłopcze. Nie pozwolę byś podważał moje zdanie na lekcji i poza nią. Chyba się rozumiemy? – Oznajmiła oschle
 - Ale, proszę pani, ja tylko…
Niespodziewanie ktoś położył rękę na moim ramieniu. Spojrzałem w tamtą stronę i spostrzegłem moją wychowawczynię z promiennym uśmiechem. Przeniosłem wzrok na drugą nauczycielkę, złość aż od niej kipiała.
 - Mam nadzieję, że to nieporozumienie. – Uśmiech zastąpiła jej kamienny wyraz twarzy. – Tak?
 - Oczywiście…- syknęła. – Możesz iść, Ame – Moje imię aż wypluła
Pożegnaliśmy się a za drzwiami spostrzegłem mojego przyjaciela, wyglądał jak siedem nieszczęść. Spojrzałem trochę niezrozumiale, jakbym nie umiał rozmawiać sam z nauczycielami.
 - Mały, powiem w prost. Lepiej trzymaj się od niej z dala. – Powiedziała nauczycielka – Ja już muszę lecieć, a wy na lekcje.
Uważać na nauczyciela, nie raz mi to mówiono, jednak nigdy aż tak poważnie. Rozumiem, że zachowuje się jak harpia, ale to w końcu też człowiek. Może mieć gorszy dzień.

1 komentarz:

  1. Uuu :3 Jest lepiej! Estetyczniej, ładniej napisane... :3
    Jest też mniej błędów :D

    1. W notce przed rozdziałem dałaś spację przed kropką. To też błąd!
    2. * patrzył (z tego co zauważyłam to sprawia ci problem odmiana tego czasownika)
    * patrzyli
    * tę lekcję
    3. Zaczęłaś cudzysłowie w jednym akapicie i go nie skończyłaś. Chcę ci napomknąć, iż myśli bohatera nie muszą się w nim znajdować, jak piszesz w 1 osobie :))

    Aż z nudów odmienię sobie czasownik patrzył XD:

    Ja patrzyłem
    Ty patrzyłeś
    On patrzył
    Ona patrzyła
    Ono patrzyło
    My patrzyliśmy
    Wy patrzyliście
    Oni patrzyli
    One patrzyły

    Mam nadzieję, że choć trochę pomogło :3
    Pozdrawiam bardzo serdecznie i cieszę się, że posłuchałaś porad <3
    Życzę sukcesów w pisaniu i czekam na kolejny rozdział <3
    Jeszcze raz pozdrawiam :3

    http://percicoismylife.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń