Chciałabym podziękować za komentarze. Mam nadzieję, że ten
rozdział was nie zanudzi, jednak postaram się wstawić jeszcze jeden, choć nie
obiecuję . Miłego czytania.
Rozdział 1 – Złe dobrego początki
Pierwszy dzień w
kolejnej nowej szkole. Powinienem się już przyzwyczaić do tego uczucia, jednak
czuje się jak za pierwszym razem.
Jak to zawsze miałem
w zwyczaju rankami pospać ,,jeszcze 5 minut’’ zaspałem. Biegłem przestronnymi
korytarzami patrząc na każde drzwi z kolei szukając mojej, na marne. Stanąłem
opierając się o ścianę i łapiąc głęboko oddech. Bieg po całej szkole nie
ułatwiała mi wtedy torba. Może kiedyś mi przejdzie to ,,jeszcze mam czas’’…
- Czemu nie jesteś na
lekcjach? – Spytał mnie nieznajomy głos, jednak przyjemny dla ucha.
Obróciłem się w stronę głosu i uniosłem głowę. Stał przede
mną wysoki i dobrze zbudowany czarnoskóry nastolatek. Miał krótkie, czarne,
kręcone włosy a na nich, jak na mój gust, za wysoką czapkę. Ubrany był w taki
sam czarny mundurek jak ja. Stał i patrzał na mnie zmieszany, też bym tak robił
widząc podobną do mnie osobę.
- J-ja…szukam klasy. –
Powiedziałem prostując się starając się udawać wyższego. Nie jest łatwo kiedy
dosięga się rozmówcy zaledwie do połowy żeber.
- Do jakiej klasy?
- 1B liceum. –
Powiedziałem by nie było wątpliwości
- Zbieg okoliczności,
też w niej jestem. – Uśmiechnął się pokrzepiająco i ruszyliśmy do klasy. – Jestem
Jack, a ty?
- Ame. –
Odpowiedziałem krótko patrząc w podłogę. – Moje imię pewnie też ci nie mówi
jakiej płci jestem, co?
- No…nie chciałem cię
urazić, dlatego…
- Nie szkodzi. –
Przerwałem z uśmiechem. – Wiele osób się nie orientuje.
Dalszą drogę przebyliśmy w milczeniu. Po może minucie
stanęliśmy przed drzwiami a on mi je otworzył wpuszczając przodem. Znowu czułem
na sobie wiele par oczu i znów ogarnęła mnie chęć schowania się pod ziemią.
Może i by udało mi się zwiać, ale Jack zablokował sobą drogę. Starałem się
skupić uwagę na mojej nowej wychowawczyni.
Spojrzałem na wysoką blondynkę z długimi do pasa włosami, jej
kaszmirowe oczy również na mnie spojrzały. Jak na nauczycielkę ubierała się
dość…dziwnie. Miała na sobie krótką spódniczkę do połowy uda ukazując ładne
nogi oraz opinający golf jej…kobiece atuty? Uśmiechnęła się i zachęciła ruchem
ręki bym do niej podszedł.
Starając się nie rozglądać podszedłem a ona obróciła mnie
lekko w stronę klasy, wtedy już nie miałem jak ukryć speszenia. Wszyscy patrzeli
na mnie, niektórzy szeptali, a jeszcze inny wysyłali pomiędzy sobą karteczki.
- Mówiłam już tydzień
temu, że niedługo do naszej klasy dołączy nowy uczeń. – Wskazała na mnie. – To
Ame Sena, i mam nadzieję, że mimo już drugiego semestru zaprzyjaźnicie się.
Pierwsza ławka jest wola, usiądź.
Usiadłem w pierwszej ławce przy ścianie i starałem się nie
patrzeć za siebie gdzie słyszałem rozmowy na swój temat. Tą lekcję jakoś
przeżyłem, ponieważ była to godzina wychowawcza. Po dzwonku wyszedłem za klasą
z sali i usiadłem na parapecie starając się nie myśleć.
,,O co im do cholery chodzi? Przecież nowy w klasie może się
zdarzyć. Zawsze musi się tak zaczynać? A pewnie i tak…
- AME! – Usłyszałem
krzyk nad swoim uchem. Podskoczyłem zaskoczony i spojrzałem na Jacka stojącego
nad moim uchem. – Ile można do ciebie wołać?
- Przepraszam,
zamyśliłem się. – Burknąłem – Na następny raz już lepiej mnie zrzuć, a nie
krzycz nad uchem.
- Sorki. – Zaśmiał się
nerwowo – Może chcesz zrobić obchód po szkole, by się zapoznać?
- Pewnie, czemu by
nie.
Oczywiście ile wtedy zapamiętałem z tej przechadzki? Nic!
Jednak miło spędziłem czas wysłuchując Jacka, który opowiadał o przeróżnych
wpadkach naszej klasy. Poznałem jego zainteresowania a on trochę moich i wyszło
na to, że obydwoje lubimy rysować. Zaprosiłem go do siebie po lekcjach.
W drodze do mojego domu opowiadał mi dalej niestworzone
historie oraz trochę o swoich rysunkach. Zatrzymaliśmy się kilka metrów od
wieżowca gdzie widzieliśmy jak mnożyli się reporterzy, dziennikarze i licho wie
kto jeszcze. Domyśliłem się kto jest ich obiektem zainteresowań. Złapałem
zdezorientowanego kumpla za rękę i ruszyłem z nim przez tłum. Udawało nam się
jakoś przecisnąć aż trafiłem na matkę odpowiadającą na szeregi pytań. Nie wiem
ile tam staliśmy i patrzyłem, jak wymusza na sobie dobry humor, ale po kilku
minutach weszliśmy do budynku i ruszyliśmy w stronę mojego ,,domu’’.
Jack przez pewien czas zachwycał się mieszkaniem siedząc na
kanapie i mówiąc jak on ma źle. Kiedy skończył a ja zacząłem nalewać nam czegoś
do picia zaczął mówić jaka to Yumemi Sena jest piękna, on chyba nie zdawał
sobie sprawy, że to moja matka. Gadał o niej z dziesięć minut i pewnie by nie
przestawał, gdyby nie otworzone zbawiennie drzwi do domu. Mama weszła i nie widząc nas opadła na fotel
naprzeciw nas.
- Słonko, przepraszam,
że znowu tak wyszło. – Westchnęła ciężko – Nie wiem jak oni się dowiadują,
gdzie wykupuję mieszkania…o, masz gościa. Przepraszam, nie zauważyłam cię. –
Uśmiechnęła się promiennie do Jacka – Chłopcze, coś ci dolega?
- P-p-pani…pani to…- Zająkiwał się patrząc na nią z głupkowatym uśmiechem. Nagle zrywając się z kanapy
patrzał pytająco to na moją mamę, to na mnie. – Czemu nie mówiłeś, że twoja
mama to ONA!? Tylko się wygłupiłem!
Mimo starań wybuchliśmy z moją rodzicielką głośnym śmiechem.
Podczas gdy my dochodziliśmy do siebie on trawił informacje.
- Że też wcześniej nie
zauważyłem, jesteś bardzo podobny do mamy. – Spojrzał na moją mamę z uśmiechem.
– Przepraszam, nie wiedziałem, że to pani tu mieszka.
- Nic nie szkodzi,
przecież obydwoje jesteśmy ludźmi, prawda? – Mrugnęła do niego, czego nie
zrozumiałem. – Ja pójdę się położyć, jestem padnięta. Bawcie się dobrze!
Siedzieliśmy w moim pokoju rozmawiając, śmiejąc się i
gestykulując przeróżne sytuacje. Siedzieliśmy tak do osiemnastej, kiedy Jack
zaczął się zbierać.
- To się trzymaj. –
Zatrzymał się w połowie wyjścia – Zapomniałbym cię ostrzec. W szkole jak w
każdej jest h*jowy nauczyciel. Uczy nas geografii, mamy ją jutro. Lepiej uważaj
na nią.
- Jasne, to pa. –
Zamknąłem drzwi i poszedłem spać.
***
Nie uwierzycie, ale prawie nie spóźniłem się na geografie!
Myślałem, że minutę po dzwonku jeszcze wmieszam się w tłum,
ale gdy tylko otworzyłem klasę lekcja toczyła się swoim tempem. Napotkałem złe
spojrzenie nauczycielki. Była to chuda jak szczapa kobieta o ciemnych włosach z
kilkoma siwymi pasmami, oraz ziemnymi oczami.
- P-przepraszam za…
- Właśnie miałam brać
do odpowiedzi z Afryki. Zrekompensujesz się. – Zapewniła ochrypłym głosem. Bez
słowa odłożyłem rzeczy i poszedłem na skazanie. Oczywiście dobrze znałem krainy
geograficzne, ale mapa była wysoko i nie dosięgnął bym do niektórych obiektów.
Czasem tak miałem i wtedy po klasie roznosił się śmiech.
Pokazałem wszystko co chciała bez zawahania i błędów. Problem
pojawił się przy górach Atlas…były za wysoko.
- Proszę pani…ja…- Nie
wiedziałem jak ubrać to w słowa. – Nie dosięgnę. – Szepnąłem cicho
- Niech będzie…naciągane
B- - Powiedziała – Siadaj.
- Przecież odpowiedziałem
na wszystko. – Zauważyłem – Dlaczego więc…
Jack głośno odchrząknął z tyłu klasy patrząc na mnie porozumiewawczo.
Podziękowałem i usiadłem na miejscu.
,,To nie było sprawiedliwe. Kilka centymetrów i na pewno bym
dostał A. Powinienem dostać chociaż takie naciągane. W życiu nie miałem tak
wymagającej nauczycielki. Jeszcze na koniec lekcji poprosiła bym został!? ‘’ –
krzyczałem w myślach
Mimo wszystko co myślałem zostałem. Kiedy ostatni uczeń
wyszedł bez ostrzeżenia uderzyła dziennikiem w biurko a ja podskoczyłem.
- Ustalmy sobie coś,
chłopcze. Nie pozwolę byś podważał moje zdanie na lekcji i poza nią. Chyba się rozumiemy?
– Oznajmiła oschle
- Ale, proszę pani, ja
tylko…
Niespodziewanie ktoś położył rękę na moim ramieniu.
Spojrzałem w tamtą stronę i spostrzegłem moją wychowawczynię z promiennym
uśmiechem. Przeniosłem wzrok na drugą nauczycielkę, złość aż od niej kipiała.
- Mam nadzieję, że to
nieporozumienie. – Uśmiech zastąpiła jej kamienny wyraz twarzy. – Tak?
- Oczywiście…-
syknęła. – Możesz iść, Ame – Moje imię aż wypluła
Pożegnaliśmy się a za drzwiami spostrzegłem mojego
przyjaciela, wyglądał jak siedem nieszczęść. Spojrzałem trochę niezrozumiale,
jakbym nie umiał rozmawiać sam z nauczycielami.
- Mały, powiem w
prost. Lepiej trzymaj się od niej z dala. – Powiedziała nauczycielka – Ja już
muszę lecieć, a wy na lekcje.
Uważać na nauczyciela, nie raz mi to mówiono, jednak nigdy aż
tak poważnie. Rozumiem, że zachowuje się jak harpia, ale to w końcu też
człowiek. Może mieć gorszy dzień.
Uuu :3 Jest lepiej! Estetyczniej, ładniej napisane... :3
OdpowiedzUsuńJest też mniej błędów :D
1. W notce przed rozdziałem dałaś spację przed kropką. To też błąd!
2. * patrzył (z tego co zauważyłam to sprawia ci problem odmiana tego czasownika)
* patrzyli
* tę lekcję
3. Zaczęłaś cudzysłowie w jednym akapicie i go nie skończyłaś. Chcę ci napomknąć, iż myśli bohatera nie muszą się w nim znajdować, jak piszesz w 1 osobie :))
Aż z nudów odmienię sobie czasownik patrzył XD:
Ja patrzyłem
Ty patrzyłeś
On patrzył
Ona patrzyła
Ono patrzyło
My patrzyliśmy
Wy patrzyliście
Oni patrzyli
One patrzyły
Mam nadzieję, że choć trochę pomogło :3
Pozdrawiam bardzo serdecznie i cieszę się, że posłuchałaś porad <3
Życzę sukcesów w pisaniu i czekam na kolejny rozdział <3
Jeszcze raz pozdrawiam :3
http://percicoismylife.blogspot.com/